Adam Wysocki: Kołobrzeg łączy walory małego miasta i zalety dużego
Rozmawiamy z Adamem Wysockim, założycielem marki Pufa Design, showroomu z nowoczesnym oświetleniem, meblami i akcesoriami, który oferuje unikalne produkty globalnych marek. Nasz rozmówca jest laureatem plebiscytu Najlepsze Kołobrzeskie 2024 w kategorii wydarzenia, inicjatywy i miejsca.
- Na początek wyjaśnijmy, czym dokładnie jest showroom?
- Showroom to przestrzeń, salon wystawowy, gdzie prezentowane są produkty lub usługi, często w sposób bardziej estetyczny i ekskluzywny niż ma to miejsce w tradycyjnym sklepie. Takie miejsce ma inspirować, rozbudzać ciekawość, prowadzić do bardziej świadomych wyborów konsumenckich. W przeciwieństwie do regularnego sklepu, do którego najczęściej idziemy po to, żeby dokonać konkretnego zakupu, gdzie jest to raczej szybka, czasami jednorazowa transakcja – w showroomie te relacje z klientem mogą być długotrwałe. Do nas można przyjść, usiąść na sofie, my możemy o niej opowiedzieć i dużo rozmawiamy i doradzamy. Co ważne – nie tylko przekonujemy do pewnych wyborów, ale też często odradzamy je naszym klientom. Bardzo nam zależy na tym, żeby zakup to była świadoma i przemyślana decyzja, my w tym wyborze chcemy naszych klientów aktywnie wspierać.
W pewnym momencie długo zastanawialiśmy się, jakiej nazwy użyć, ponieważ nie jestem zwolennikiem angielszczyzny w języku potocznym. Jednak w świecie designu czy wzornictwa określenie „showroom” mocno się zakorzeniło i niesie konkretne skojarzenia i wartości. Uznaliśmy więc, że będzie dla nas bardziej odpowiednie.
- Ta koncepcja jest tylko pewną formą prowadzenia biznesu, czy przenosi się też na oferowany w showroomie asortyment i podejście do klientów?
- Patrząc na produkt na poziomie materialnym, fizycznym – on też ma być czymś innym, na pewnym poziomie jakościowym. Nie tylko jeśli chodzi o samo wzornictwo, ale też o materiały użyte do produkcji i sam proces produkcyjny, który powinien być zrównoważony, odpowiedzialny i ekologiczny. To jest jakościowy produkt, wyselekcjonowany przez nas i sprawdzony. Można u nas kupić sofę, ale też dobrej jakości pledy, dywany, polskie kadzidła czy świece, które powstały na nasze zamówienie. Nie zamykamy się na konkretny zakres produktów. Chcemy zapewniać wysoką jakość i produkt, który ma podnosić jakość przestrzeni wokół nas, umilać życie – mówię ogólnie – w różnych obszarach. Generalnie, jeśli chodzi o asortyment w naszym showroomie, to to, co nas wyróżnia, to zakupy na lata. Zależy nam, żeby klient do nas wracał, nie po to, by wymienić coś, co już u nas kupił, tylko uzupełnić, być może zainteresować się czymś innym z naszej oferty.
- Czy przez ostatnie 10-15 lat ta świadomość konsumencka wzrosła?
- Bardzo wzrosła. Patrząc z perspektywy piętnastu lat, to jest naprawdę duża zmiana. I co warto podkreślić – wbrew obiegowej opinii, nie tylko młode pokolenie dokonuje coraz częściej świadomych wyborów. Często przychodzą do nas klienci w wieku 60+, którzy mówią, że nie chcą już kupować rzeczy, które po kilku miesiącach czy latach muszą wymieniać. Szukają trwałych produktów, ponadczasowego wzornictwa i bezpiecznych materiałów na długie lata.
- Jakie trendy wnętrzarskie obserwuje Pan obecnie i które z nich mają przyszłość? Co jest na topie w tej chwili?
- W Pufa Design poruszamy się głównie we wzornictwie skandynawskim, które często wymyka się trendom. Sama idea tego wzornictwa nie jest zbyt mocno związana z chwilowymi modami. Przeciwnie, główną jego cechą jest to, że jest ponadczasowe – zarówno w formie, jak i kolorze. Dzięki temu wnętrze urządzone dziś będzie wyglądało równie dobrze za 10 lat. Oczywiście, w każdym sezonie pojawiają się pewne nowości, ale są to raczej subtelne zmiany. Obecnie obserwujemy odchodzenie od złota. Na jego miejsce pojawia się stal – szczotkowana lub błyszcząca – często zestawiana z ziemistymi kolorami, takimi jak ciemne drewno. Popularne są też kolory bordo, przygaszone zielenie, bursztynowe odcienie. Mamy tu zderzenie chłodu stali, będącego odwołaniem do lat 80., z ciepłymi barwami, które nadają wnętrzom przytulności.
- Czy w dobie sklepów internetowych miejsce prowadzenia działalności ma tak duże znaczenie jak kiedyś? Czy Kołobrzeg jest dobrym miejscem do prowadzenia firmy?
- Patrząc tylko od strony technicznej właściwie mógłbym prowadzić firmę wszędzie w Polsce. Ale ja zawsze chciałem prowadzić biznes w Kołobrzegu. Czuję się mocno związany z tym miejscem. Miałem w swoim życiu, osobistym i zawodowym, kilka prób emigrowania, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że tutaj czuję się najlepiej. Nie potrzebuję dużego miasta, by dobrze funkcjonować. Dużo lepiej czuję się w małym mieście, a Kołobrzeg uważam za świetną hybrydę walorów małego miasta i zalet dużego.
Potwierdzają to też nasi klienci – często mówią, że jak na miasto tej wielkości, dzieje się tu naprawdę dużo. To jest wymiar subtelny: miesza się tu wiele osób, społeczności, pomysłów, jest wielu przyjezdnych. Oni przywożą swoje oczekiwania, na które rynek lokalny reaguje, dzięki czemu szybciej się zmienia. Myślę, że nie byłbym w stanie z tym konceptem, który zbudowaliśmy tutaj, funkcjonować w innym mieście tej samej wielkości co Kołobrzeg, gdzieś w Polsce. Takie showroomy istnieją w bardzo dużych miastach takich jak Warszawa, Kraków, Berlin czy Kopenhaga, a my jesteśmy – właśnie dzięki charakterowi Kołobrzegu – wyjątkiem od tej reguły.
- Kołobrzeski Urząd Miasta prowadzi kampanię zachęcającą do płacenia podatków w Kołobrzegu. Czy dla Pana ma to znaczenie, gdzie przedsiębiorcy płacą podatki?
- Tak, ma to dla mnie duże znaczenie. Uważam, że jest to odpowiedzialne społecznie, że płacę podatki w miejscu, gdzie prowadzę firmę i mieszkam. W ten sposób inwestuję w miejsce, w którym żyję. To działa w obie strony – korzystam z potencjału tego miasta i chcę, aby część moich podatków tu zostawała. Jesteśmy też firmą, która kupuje usługi i produkty, i dla nas ważne jest, aby w pierwszej kolejności szukać dostawców na lokalnym rynku.
- Jest Pan laureatem Najlepsze Kołobrzeskie 2024. Co nagroda dała Panu osobiście i czy taki plebiscyt oprócz promowania marek może też integrować środowisko biznesowe?
- Dla mnie ważny był element dostrzeżenia. Oczywiście, satysfakcję daje samo kreowanie biznesu i utrzymywanie się na rynku przez tyle lat, ale myślę, że każdy z nas lubi zostać zauważony i doceniony. Tym bardziej, że w tym plebiscycie to przedsiębiorcy oceniają i wybierają przedsiębiorców. To duża wartość, bo doskonale rozumiemy, z jakim wysiłkiem, zaangażowaniem i energią wiąże się prowadzenie biznesu przez lata. To była dla mnie największa satysfakcja z tej nagrody. Wpływa to też pozytywnie na integrację środowiska. Działamy w tej społeczności biznesowej i jeśli wzajemnie się wspieramy, to jest dobre nie tylko dla biznesu, ale też dla miasta.
- Czy jako przedsiębiorcy macie jakieś oczekiwania wobec miasta?
- Myślę, że każdy lokalny przedsiębiorca je ma, bo ludzie zarządzający miastem tworzą warunki, w których my funkcjonujemy. Dlatego ważny jest dialog i partnerska relacja, w którą każda ze stron może dużo wnieść. I myślę, że to się dzieje. Powstało Kołobrzeskie Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości, które dba o komunikację, sonduje nasze potrzeby, na przykład w obszarze szkoleń, i odpowiada na nie. Uważam też, że każdy przedsiębiorca po wielu latach pracy jest specjalistą w swojej dziedzinie i warto korzystać z naszej wiedzy i doświadczenia. Możemy wspomóc miasto merytorycznie w planowaniu różnych działań czy inwestycji.
- Jakie są dalsze plany rozwoju Pana firmy?
- Często dostaję propozycje otwarcia showroomu poza Kołobrzegiem, na przykład w Warszawie. Trochę się przed tym bronię, bo uważam, że tym, co jest najistotniejsze w tym miejscu, jest sposób, w jaki zbudowaliśmy relacyjność z klientami. To trochę taki „slow” biznes. Nie chcę rozpraszać się na kilku rynkach jednocześnie i tracić tego skupienia i spokoju. Wynika to również z moich osobistych oczekiwań wobec życia zawodowego. Nie czuję potrzeby skalowania biznesu w nieskończoność. Oczywiście, musi on opierać się na rachunku zysków i strat, ale każdy, kto nas odwiedzi i spędzi z nami 15–30 minut, zrozumie, na czym polega nasza wyjątkowość i pomysł na biznes – na sposobie komunikacji, rozmowie i gościnności. A to nie jest łatwo „przenaszalne” w inne miejsce.
Jeśli historia Adama Wysockiego z Pufy Design zainspirowała Cię do działania – pamiętaj, że trwa nabór do konkursu Najlepsze Kołobrzeskie 2025!
Znasz firmę, miejsce, wydarzenie lub inicjatywę, które zasługują na wyróżnienie? A może chcesz zgłosić swoją działalność?
Nie czekaj – zgłoszenia przyjmujemy do 1 września 2025 r.
Formularz zgłoszeniowy i szczegóły znajdziesz na stronie konkursu: www.najlepszekolobrzeskie.pl